Nie udało się nam niestety dostać topowej wersji za 6299 euro. Dlatego musieliśmy zadowolić się o 1800 euro tańszym enduro od tej firmy z Anglii. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Nie dość, że rower kosztuje połowę tego co inne rowery enduro, które ostatnio testowaliśmy (w BIKE 1-2/2020), to ujęły nas jego osiągi. Pomimo ramy w rozmiarze M, G-170 nie jest zbyt kompaktowy, a rowerzysta może zająć wypośrodkowaną pozycję. Wskakuj, czuj się jak u siebie i jazda – taki jest nasz zielony pocisk.

CZYTAJ WIĘCEJ NA MAGAZYNBIKE.PL